Rude Fag

Motylia Mędrzejczak

Dramat w jednym akcie, stylizowany na talk show. Prowadzący siedzi na wózku inwalidzkim. Zaproszony gość ma do wyboru albo wielkie łóżko, albo mały, drewniany zydelek. Prowadzący, to około 30 letni, elegancki mężczyzna bez oka. Zawsze wita gościa. Podjeżdża do niego wózkiem, wstaje, wita się podaniem ręki i zaprasza, wskazując miejsce dłonią. Idą razem. Zatrzymują się. Prowadzący szepcze do swojego gościa. Gość wraca po wózek. Stawia go w miejscu wskazanym przez prowadzącego. Prowadzący siada. Taki schemat jest obowiązkowy za każdym razem.

SCENA 1

Gościem programu jest wysoka, ledwo mieszcząca się w studio, znana sportsmenka, Motylia Mędrzejczak. Wybiera zydelek, dzięki czemu wygląda jakby unosiła się w powietrzu

Nietypowe imię jak dla kobiety?
Moi rodzice mieli fantazję. Nikt by nie ochrzcił dziewczynki, gdyby miała mieć na imię: Pasztet, bo takie były plany rodziców. Babcia podsunęła rodzicom imię Motyl, bo z poczwarki będzie motyl, a że motyl to bardziej pasowało jednak do chłopaka, więc rodzice popatrzyli, zwarzyli i w ten właśnie sposób mam najpiękniejsze imię i nie tylko imię piękne... Motylia lekko się odchyla do tyłu i przymyka oczy

Owszem, można mieć inne zdanie. Wróćmy do sportu, jakie były początki obcowania z wodą, takiej głębokiej przyjaźni?
Słucham?

Kiedy pierwszy raz weszłaś do wody?
Nie pamiętam. Jest Pan nie przygotowany, to na pewno było w jakiejś gazecie. Poza tym nie chcę do tego wracać. Chcę zapomnieć, zresetować i nie mieć zasięgu do tamtych dni. Dni pełnych upokorzeń. Motylia, delikatnie rogiem chusteczki grzebie w roku oka. Te wszystkie para olimpiady z basenami bez szatni, te dzieci na wózkach z powykrzywianymi nogami, te kadłubki i kadłuby, te niewidome dziewczynki, które jak ślepe kocięta wrzucone do wody w jutowym worku, rozbijały sobie głowy przy nawrotach. A ja z tymi swoimi skrzydłami na plecach. Za małymi, żeby latać, za dużymi żeby pływać. Przepowiednia babci zaczynała się sprawdzać, ale potrzebny był czas. Wierzy pan w Boga?

Wierzę, a pokażesz jak się pływa, o tutaj na sucho na podłodze.
Nie. Nie pokaże. Porozmawiajmy lepiej o tele markerach.

O tele markerach, dlaczego?
Bo jestem zła, że nie wygrałam w żadnej z kategorii. Nawet ta dozorczyni Maria ze Wspólnej, była nominowana, a ona się tylko naigrywa z Papieża naszego, jedynego Jana Pawła. A ja nic.

Ale nie było żadnej kategorii dla ciebie. Podobno nie płacisz abonamentu za telewizję. Może dlatego...
Może, może. No właśnie. Za telefon też nie płacę. Nie płacę, bo nie muszę. Hahahaha. Motylia zaczyna się histerycznie śmiać.

Tak, ale nie pojechałaś na ostatnią olimpiadę, bo nie zapłaciłaś za roaming Prowadzący zaczyna wyć z radości.
Motylia zaczyna płakać, ale jak przez mgłę, widzi grożącą jej palcem czerwoną łapę, której palce mają kształty penisów. W spazmach przestaje płakać, uspokaja się, poprawia fryzurę. Podobam się panu? Wygrałam plebiscyt Najpiękniejsi Żyvi. Muszę się podobać i koniec!!!

Nie. Ja na panią nie głosowałem. Prowadzący poprawia sobie krawat, podciąga lekko nogawkę spodni. Widać fragment owłosionej łydki.
Głosowałem na Zżebrowskiego. Brakujące oko puszcza oko do kamery.
Zżebrowski to ciota! - krzyczy Motylia. Prowadzący daje Motyli siarczysty policzek, z otwartej dłoni zakończonej penisami i krzyczy: HUYA! Kurtyna opada. Słychać łopot motylich skrzydeł.

KURTYNA

powrót

© 2005 Mleko dotowane przez Barmleczny.com