| Karolina Matuszek
Konsumpcja
dzień
kanapka z jajkiem
kawa
2 papierosy
lektura
sen
kawa
blancik
papieros
lektura
kąpiel
sklep
artykuły:
ryż
3 piwka
oliwa
sos sojowy
2 mrożonki warzywne
1/2 kapusty białej
papryka czerwona
kawa sahara
tuńczyk w sosie własnym
cena 45:55
obiad nr 1
smażone warzywa z ryżem
za słone
rysowanie
warzywa smażone 2
kasza kukurydziana bez soli dużo sojowego sosu
na później
piwko
rysowanie
sen
po wstaniu
warzywa smażone
kawa
(kawa to mój słodycz)
lektura (ale się nudzi)
spisywanie czynności (ale, że później)
nagła pustka, że nie ma co robić bo nic się nie chce i kiedy oni przyjdą,
więc na ratunek przychodzą namoczone spodnie, które można uprać i drugie,
którym trzeba podłożyć nogawki, na jutro do pracy.
rysowanie
spacer do wypożyczalni wideo
powrót
kasza kukurydziana z kapustą i dużą ilością sosu sojowego
a mogłabym powinnam to czy tamto
dzień kolejny
kąpiel
jajka mi zamarzły
więc jem kromkę chleba z roztopionym na nie masłem
papieros
kawa
pół godziny wolne
łóżko
czytanie w łóżku
sen
kontrola zegarka
8.43
spoko
o 9 dopiero muszę wstać
8.51 jeszcze 9 minut
8.57
decyduję, że spoko
mogę sobie pozwolić na 9.03
9.55 dzwoni telefą
gosia
moja nieoceniona koleżanka z pracy, której jutro do tej pracy idąc kupię
dwie, jej ulubione rurki z kremem
budzi mnie i ja paląc ubieram się i zaczynam sobie przypominać gdzie
się znajduję
w pracy kanapka z serem żółtym
potem lancz: wietnamczyk w postaci tofu z warzywami, ryżem i surówką
z kapusty białej. 7 zeta - tanioszka
potem dom
dwa blanciki dwa piwka
potem agnieszka
szybko od agnieszki biegiem, żeby zdążyć jeszcze zamówić pizzę tę moją
ulubioną
a teraz siedząc po trzecim blancie przy stole przypominam sobie w skrócie
mój dzień
taki kurwa bez ogródek
powinnam mogłabym i coś tam oś tam
ale mi się nie chce kompletnie
i kompletnie nie wiem co zrobić żeby mi się zachciało
kurwa mać
pomysły odnowy biologicznej przychodzą mi zawsze nie w porę
ale jednak mimo wszystko odpocznę ze dwa dni.
dnia kolejnego
kawałek wczorajszej pizzy ledwo podgrzany
zrobienie kawy
z kawą do łazienki kąpać się
kąpiel
umycie grzywki
suszenie grzywki
krem
zęby
grzywka po raz drugi
ubranie
bieg tramwaj
tramwaj
praca
nuda w pracy
potem rzymska opowieść
potem powrót do pracy
kanapka
kawa
zapierdol
taksówka
dom
blant
kolka
szczęście
dzień następny
rano o 10.49
kawa
jajko z bułką
papieros
spać zdecydowanie
czytałam kodeks
potem sen nie pozwalał mi się obudzić
a śniły mi się dzieci w. i h. takie jak w mieście zagubionych dzieci
pięcioro i wtedy zrozumiałam, że już pięć lat ich nie widziałam
zaprzyjaźniłam się z dziećmi
obudziła mnie m. telefonem
dobrze bo już powinnam była wstać dawno
blancik
mycie naczyń
powolne z przerwami
kawa
herbata
kąpiel
wyjście na powietrze w celu pozałatwiania spraw
powrót
następny cudowny i interesujący dzień
otóż wstałam
o 11-tej wypiłam kawkę zjadłam śniadanie
poczytałam coś
wypaliłam bacika i zadzwoniłam
pogadałam tu i tam
poszłam do miasta
kupiłam
3 x klej za 3.40
2 x klej za 1.50
w supersamie:
soja 1.90
brokuł 5.34
gazeta 3.80
guma 3 (?)
3 piwka 10.50
kiełki
zapłaciłam w każdym razie ok. 36 zet
potem góra:
krem 5.6
papier do p. 4.9
maszynki 12.30
żel 11
chusteczki hig. 1
wyszło 35.05
potem warzywniak:
włoszczyzna 2.5
papryka 5.2
kalarepa 3.5
wyszło 11.20 czy coś
wydałam zatem 82 złote
i jestem przerażona tym jakie wszystko jest drogie i na jak mało rzeczy
mnie stać
bo nie kupiłam filmu do aparatu
nie dałam filmu do wywołania
nie kupiłam papierosów
gdzie są ideały chrześcijaństwa skoro całe życie człowieka to odwieczna
walka z nędzą
dzień następny
a dzisiaj a taki to dzień
wstałam o 12-tej około
zjadłam na śniadanie obiad - smażone warzywa, przed którymi zaliczyłam
kawkę
zapaliłam szluszka i położyłam się uczyć
jako, że temat studiów mych teraźniejszych jest już mi nudny okrutnie
to zasnęłam i śniłam pięknie
tak pięknie że och
w nocy też pięknie śniłam o szczęśliwych dzieciach
a teraz powiedzmy o mojej piękności i pożądaności
i tak mi się to podobało, że wstać nie chciałam
a wyśniło się do końca o godzinie 17.44ł więc dopiero wtedy wstałam
zjadałam bułeczkę z jajeczkiem
wypiłam kawkę zapaliłam bacika
jest fanie
nie lubię gdy wysyłane są do mnie podpuszczalskie komunikaty
dzień
po kilku godzinach obudził mnie przepotworny ból brzucha. No dobra obudziłam
się chwilkę wcześniej. Wstałam, umyłam, tampon, jedzenie, tabletki,
jedzenie, herbatka, blant, zaraz spać. Do łóżka oddawać się co miesięcznemu
cierpieniu. W tym miesiącu mam szczęście: jest niedziela. Mogę leżeć
do 15-tej.
byłam na egzaminie
boli mnie brzuch
odczuwam wielką pustkę
wielką przeogromną
nawet nie chce mi się blanta skręcić
jestem wykończona niczym
okropność
inercja li i jedynie
zaczynanie gdy się powinno dokańczać nie ma sensu
poczekam do jutra pojutrza popojutrza
kolejny dzień
obudziłam się o 5.15 siku i strasznie głodna
miałam z dnia wczorajszego brukselkę, więc ją zjadłam
wypaliłam papierosa i poszłam spać. coś mi się przyśniło i wstałam tuż
przed wyjściem. ale już gotowa prawie.
w pracy kanapka jak zwykle
potem na lancz fiszmak
potem alkohol i blant
potem do pracy znowu
potem bułka z dwoma serkami
drugie piwo
potem brokuły na maśle z kaszą kukurydzianą
w pracy dwie kawy z mlekiem
dzień
wstałam o 7.30 chyba
śniadanie, kawa dwa papierosy kąpiel
8:15 z powrotem w łóżku
wstałam o 9-tej
pojechałam 19 tką do pracy
kanapka z twarogiem
na obiad falafel
cztery kawy z mlekiem w pracy
rozpuszczalne
piwo nr 1
najśmieszniejsze dzisiaj:
chciałam skitrać piwko i znalazłam już skitrane piwko
dzień
8 rano kąpiel
potem rano soczek marchwiowy
kanapka z pastą jajeczną
pure z warzywami (brokuły, marchewka, kukurydza)
pół pizzy
dwa piwa
dzień
pobudka 7.30
przestawiam na 8.30
wstaję kąpię ubieram idę
na przystanku grzeję się na słońcu i palę papierosa, jadę 17-tką
w pracy 3 czekoladki merci (z orzeszkami, z orzechowym nadzieniem i
mleczne)
potem kanapka z pasta jajeczna
kanapka z polędwicą za 2 h
potem na lunch wedel torcik mały
następnie trzy wafle suche
w domu - 1sze piwo i 1szy bat
potem drugie piwo i chyba trzecie
ze dwa baty
pół pizzy z s.
dzień
trochę chrupkiego chleba i kawa
2 fajki
praca
kanapka x 2 z twarogiem i pastą jajeczną
torcik wedlowski mały
ciasteczko
kilka kaw
ser trochę
teraz pasta z tuńczykiem
dzień
rano o 11.40 pasta z tuńczykiem
kawa papieros spać
teraz o 16-tej pasta z tuńczykiem
herbata papieros blant
opowieść o obłaskawianiu rozpaczy
pół pizzy trochę coca coli
dzień opamiętania
Jem chleb graham z masłem i odgrzewa mi się zupka z wielu warzyw, którą
doprawioną sosem sojowym naturalnym bez konserwantów zjem ze smakiem.
Głodowałam nie raz, żeby wyrwać się z objęć konsumowania. Od boga wpierdalacza,
który obezwładniał zostawiając po sobie tylko zgliszcza i pustkę, i
niestety, nie budził Fenixa, który z popiołów mógł się wznieść w jasność
nieba. Bo było za ciężko.
Głodowałam nie raz żeby teraz umieć potrafić zachwycić się ugotowaną
marchewką. A jak się je za dużo to już się ugotowaną marchewką zachwycić
nie da.
powrót
|