Wywiad z Jędżejmsem Sesciościankim

Skąd się wziął pomysł na pisanie bloga?

Chciałem zrobić coś wyjątkowego, czego jeszcze nigdy nikt w życiu nie robił, chciałem przejść do historii, to mnie męczyło, czułem się pusty jako artysta, potrzebowałem idei, myśli przewodniej, której mogłem bronić. Długo nie mogłem się odnaleźć, ale potem wpadł mi do głowy taki tytuł: Grendolb, założyłem serwer, potem poszło już z górki.

To znaczy traktowałeś to tak, jak się traktuje nowy biznes, projekt, coś w tym stylu?

Tytuł był dobry, wyjątkowy, nie słyszałem jeszcze żeby ktoś nazwał tak swojego bloga, ha ha, kapujesz, Grendolb? Wziąłem kredyt w banku, oczywiście zrobiłem biznes plan, poprosiłem znajomych z agencji reklamowej, żeby wymyślili dla mnie jakąś kampanię i czekałem na sukces.

Twój Blog był od początku taki bardzo osobisty?

Zabierałem go ze sobą wszędzie, do pracy, do szkoły, nawet do wanny. Lubię rzeczy osobiste. Grendolb to cząstka mnie. Tak, był bardzo osobisty.

A nie miałeś zahamować, że wystawiasz tą swoją osobistość gdzieś na pokaz?

Wiesz, nie wystawiałem jej byle gdzie, w teatrze wielkim miałem owacje na stojąco, a na targach w Poznaniu musiałem pisać bloga na dwa miesiące do przodu.

Powiedziałeś, że robiłeś to po to, żeby szlifować język polski. czy traktowałeś bloga jako jakąś formę literacką?

Tak, brakuje mi w języku polskim wielu słów, którymi chciałbym określać rzeczy, które czuję. Grendolb jest wtedy, kiedy zdarzają ci się rzeczy, których nie zaplanowałeś, ale musisz je zaakceptować. Pewnego rodzaju wydarzenia...

Fakty.

Nie wiem, czy fakty, raczej nie, bo fakty to coś innego. Po prostu Grendolb. Wymyśliłem dużo słów, powołałem do tego specjalną domenę, wiesz, biznes musi się kręcić.

Prawda to domena powołana specjalnie do twojego bloga?

Tak, stwierdziłem, że jak używam słów, których nikt oprócz mnie nie rozumie, (jak Grendolb Ha! ha!) to powinienem otworzyć drugą stronę gdzie będę te słowa tłumaczył, w ten sposób nakręcałem sobie koniunkturę.

Jak szybko po uruchomieniu bloga zacząłeś zauważać, że ta strona skupia zainteresowanie innych osób?

Wiesz, to musiało się udać, Blog nie mógł istnieć bez tego słownika i na odwrót. Pomysł skazany na sukces, ha! ha!, no nie?

Czy to, że zacząłeś pisać coś zmieniło czy kompletnie nic.

Kompletnie nic, stary. Dzięki za to pytanie.

A w Tobie?

We mnie? Czasami mówię do swojej dziewczyny tak: Menga bonga glempro brida
kulka Grendolb? Ha! Ha? A ona nic nie rozumie, mówię jej: - wejdź na moją stronę
i zobaczysz co powiedziałem.

Czytałeś swojego bloga?

Czytałem. Uważam, że jest bardzo interesujący.

Ten blog nazywał się na początku Rychły Upadek Zachodniej Cywilizacji.
Dlaczego?


Tak się nazywał, ale to się dobrze nie sprzedawało, Zmieniliśmy nazwę na
Grendolb.

Nie jest tak, ze rzeczywiście przewidujesz ten upadek?

No wiesz, Ja jestem ze wschodu, Oni z zachodu... Co mam przewidywać?

Potem ten blog nazywał się Rychły Upadek Naleśnika Na Patelnie, tak?

Tak.

A wiesz, że zrobił to Michał Kaczyński na Pesto? Razem z przepisami?

Co zrobił, upadł na patelnię?

Zajrzyj sobie na pesto.prv.pl To jest strona, która zresztą od razu mi się skojarzyła, bo Michał Kaczyński ma mocno lewackie przekonania i on tam naprawdę pisze o upadku zachodniej cywilizacji.

Na patelnię?

Michał Kaczyński z Rastra
To okropne.

Ja wyczułem coś takiego bardzo dramatycznego w tym Rychłym Upadku Naleśnika Na Patelnię. Rychły Upadek Zachodniej Cywilizacji się skończył. Przez jakiś czas nie pisałeś. Zniknęło całe archiwum i to archiwum nigdzie się nie pojawiło.

Ou jej, jesteś bardzo wrażliwy. Rzeczywiście, jako artysta czułem się podle. Oszukałem moich czytelników opowiadałem im o upadku cywilizacji jakbym opowiadał o gotowaniu, a oni wierzyli. Jeden pan zatruł swoich gości makaronem.

Czy to było jakoś związane z tym, że udostępniłeś siebie za bardzo?

Och tak, na pewno. Artysta nie powinien łączyć swojego prywatnego życia z pracą. Tu naleśnik upada, tam cywilizacja się kończy, ja to przewidywałem, ale nie mogłem tego powstrzymać - bałem się, dlatego zmieniłem nazwę. Rok siedziałem w klasztorze Szaolin, gdzie nauczyłem się Kungfu. Dopiero teraz doceniam potęgę słowa, dopiero po treningu na dalekim wschodzie mogłem znowu zacząć pisać mój blog. Odzyskałem wewnętrzną równowagę, to bardzo ważne.

Z mojego punktu widzenia, czytelnika, to wszystko się składało w taką logiczną całość. Nagle znika Upadek Zachodniej Cywilizacji, potem jest milczenie, na rozmaitych stronach pojawiają się jakieś adnotacje dramatyczne!!! O tym, że zamknięte. W dodatku parę innych, znanych osób też zaczyna zamykać blogi. Potem pojawia się Twój Blog, ponownie, ale już bez archiwum, które wcześniej było cały czas dostępne, w trochę zmienionej formie i pod taką prześmiewczą nazwą - ten upadek Naleśnika Na Patelnię. Te wszystkie wydarzenia miały jakby swoją logikę.

Grendolb, stary. To jest właśnie Grendolb, bo z drugiej strony co ma piernik do wiatraka, prawda?

A dlaczego te inne strony zostały zamknięte? Tak jakby był jakiś taki ruch.

Dramatyzujesz. Upada naleśnik, a ty się zastanawiasz, czy w każdym domu teraz spada jakiś naleśnik na patelnię. Zadaj jakieś konkretne pytanie.

Wiesz, ile jest zarejestrowanych blogów na blog.pl?

Masz ci los, powiedzmy dwa tysiące.

Jak byłem tydzień temu na tej stronie, to było 7420 blogów i przybywało około 50 dziennie.

No widzisz, ale ty byś nie odpowiedział ile ludzi myje teraz nogi w Rejkjawiku? Jesteśmy kwita.

Jakie znasz dojrzałe blogi?

Znam kilka stron, które starają się na siebie zarobić, uważam to za dojrzałe.

Powiedz dlaczego usunąłeś archiwum.

Nie powiem, możesz mnie torturować, ale nie powiem.

Myślisz, że blogi to jest literatura?

Nic ze mnie nie wydusisz, ty dupku, nic ci nie powiem.

OK, jak czytasz nowego bloga, to czytasz go od początku, to znaczy od końca do początku, od najnowszego do najstarszego wpisu?

A żydzi czytają blogi od prawej do lewej, kapujesz?

Co to zmienia w odbiorze tego tekstu?

Co to zmienia? Myślałem że redaktor to powinien mieć IQ ze 120 przynajmniej. Nic nie rozumieją, bo nie dość że czytają od końca to jeszcze od końca, podwójnie od końca, ale tylko oni, bo cała reszta czyta normalnie, czyli od początku i od końca zarazem.

Blogi wykształciły pewnego rodzaju społeczność blogujących, bo większość czytaczy to są także blogerzy. Zrobił się taki rodzaj obiegu zamkniętego. To dobrze, źle?

Dobrze, o to nam chodziło. Wiesz, dostałem kredyt, bo napisałem w biznes planie, że mnóstwo osób wchodzi na tą stronę, że będą się sprzedawały reklamy. Więc napisaliśmy, żeby ci, którzy czytają wchodzili potem jeszcze raz i czytali jeszcze raz i jeszcze raz, kto przeczyta więcej razy ten "Mistrz". To wykształciło pewnego rodzaju społeczność. Ale to zwykli ludzie, ty ich nazywasz czytacze, dla nas to są normalni czytelnicy, no może tylko to, że czytają po kilka razy.

To, co robisz, powoduje mniejszy lub większy napływ listów. Podejrzewam, że Twoja skrzynka pęka?

Pisze do mnie mnóstwo młodych dziewczyn, czasami im odpowiadam, mówię, jak założyć własną stronę, wiesz jak to jest. Na inne listy odpisuje sekretarka.

Jak się ma Prawda do Syndykatu Prawdy?

Dziękuje świetnie, dlaczego pytasz?

Powiedz mi coś jeszcze o twojej dizajnerskiej robocie. Kiedyś mi powiedziałeś taka bardzo intrygującą rzecz, że dizajnerzy to jest taka międzynarodowa grupa, która się intensywnie między sobą komunikuje. Tego rodzaju międzynarodówki to są zawsze dosyć ciekawe rzeczy...

Aha, wiesz to oczywiście teraz tak wygląda, bo rzeczywiście komunikuje się ze mną mnóstwo osób. Kilka lat temu, jak wymyśliłem to spadanie naleśnika, wymyśliłem jeszcze, żeby coś wyrzucić w powietrze. Tylko żeby wyrzucić jak najwyżej. Zacząłem pracować nad projektem samolotu, potem statku kosmicznego.
Powiedziałem o tym jakimś turystom z Wenezueli, wysłali mi maila po powrocie do kraju i zaczęliśmy do siebie pisywać, ale teraz już nie pracujemy nad statkiem kosmicznym, bo wszyscy by się nie zmieścili, tylko nad stacją kosmiczną. Wiesz, chcemy się wyrwać z tego dołka.

Coś takiego funkcjonuje już w polskiej sieci. Jak się wejdzie na stronę enenka, Twożywo czy belle...

Tak, ale oni są artystami i im chodzi o coś innego. A my już mamy wszystko rozrysowane, zresztą planujemy za rok wylecieć, chyba, że ktoś zaoferuje jakaś dobrą cenę, to sprzedamy ten projekt.

Może 30?

Stary, trochę za mało. Ludzie, którzy robią to ze mną od samego początku, zainwestowali o wiele więcej, chociażby na rachunki telefoniczne, to już trwa kilka lat.

Czy tworzą się jakieś hierarchie?

Nie myśl sobie że zostaniesz generałem. My, to wymyśliliśmy i mamy konkretny plan. Za trzydzieści, to dam ci powąchać paliwa.

Czy to nie jest tak, że ta struktura jest istotą internetu?

A skąd wiedziałeś? No no, zaskakujesz mnie. Powiem ci tylko, że jak połączymy wszystkie strony internetowe, które już mamy na liście, powstanie połowa naszej bazy kosmicznej, brakuje jeszcze kogoś kto zajmie się oczyszczaniem nieczystości. Może założysz za te twoje trzydzieści bloga, a potem jakoś cię wciśniemy...

Co trzeba zrobić, żeby pisać dobrego bloga?

Podoba Ci się pomysł? Nie wiem, zacznij od obsmarowania wszystkich znajomych, napisz jakiś wiersz, pisz cokolwiek nieważne, wiesz taka jest natura blogów...

Powiedz mi, czy blogi zastąpiły Ci książki?

... Możesz publikować książki, możesz przepisywać jakieś teksty z codziennej prasy, nie wiem, wymyśl coś sobie.

A nie jest tak, że mniej czytasz fikcji?

Od kiedy myślę o tym locie w kosmos, rzeczywiście mniej czytam fikcji, bo sama praca jest taka trochę science fiction. Teraz się zastanawiam, ale to tylko kolejny projekt, czy wmontować sobie komputer do głowy, czy lepiej komórkę. Taki rodzaj kolczykowania. Wiesz, zrobię to pierwszy, potem wszyscy blogerzy zrobią to samo, a jak wszyscy będziemy mieli komórki w głowach to już bliżej na prom kosmiczny niż do kościoła.

Jaka jest różnica?

Do kościoła to idziesz jak nie znasz odpowiedzi. Jak w coś wierzysz, to nie potrzebujesz znać prawdy, nie zastanawiasz się. A jak się zdecydujesz na wmontowanie komórki do głowy to już musisz być zdecydowany, nie możesz się zastanawiać, chociaż ja cały czas nie jestem pewien, komputer, czy komórka, co myślisz?

Komputer rozprasza?

No właśnie, poza tym komórka jest mniejsza, kapujesz?

Rozmawiał Kupa Kier

powrót

© 2001-2002 Mleko.BarMleczny.com