|
SuperSam
Urodził
się w 1907 roku w Battle Creek, w stanie Michigan, oczywiście w USA.
Rodzice dali mu na imię Sam. Sam Grovenick. Zacięcia ani do nauki, ani
do wojaczki nie miał i obrotny też nie był, więc nie myśląc nawet o
podbijaniu świata, bo i o myśleniu miał pojęcie raczej mikre, został
po prostu sprzedawcą w sklepie Boba Grahama. Pracował tam 7 lat i pewnie
pracowałby tam po dziś dzień, gdyby nie zdarzyło się to, co zdarzyło
się 7 stycznia 1930 roku. Ale do rzeczy. Producent napoju Dr Pepper,
który jest w USA, a w Michigan w szczególności napojem wręcz kultowym
(m.in. właśnie z powodu samego Sama) wprowadził gwiazdkową promocje
z niespotykaną jak dotąd pulą nagród i główną wygraną w kwocie 1 mln
USD. Tak się złożyło, że Sam był fanem tego słodkiego, orzeźwiającego
napoju już od dzieciństwa i wlewał go w siebie litrami w każdy, nawet
mroźny zimowy dzień. Nie rozwlekając wątku Consumer Relations, Sam po
prostu wygrał główna nagrodę. Co się działo w miasteczku możecie sobie
tylko wyobrazić. Sam nie spoczął jednak na laurach. Podpuszczany przez
zazdrosnych mieszkańców Battle Creek, którzy po prostu chcieli zobaczyć
jak fortuna szczęściarza topnieje umoczona w lichym interesie, Sam otworzył
własny sklep. Nie był to jednak zwykły sklep. Sklep był ogromny. W sklepie
tym sprzedawca nie stał za ladą, a klienci mogli łazić po sklepie godzinami
przebierając w różnorodnych, kolorowych i pachnących produktach jakich
nigdy wcześniej na oczy nie widzieli. Sklep cieszył się taką popularnością,
że wieść o nim rozniosła się błyskawicznie. Do sklepu przyjeżdżali klienci
z całego stanu, nawet z tak zapadłych dziur jak Marquette, Ironwood,
a nawet Isle Royale. Jeśli czegoś nie było, klienci mogli złożyć zamówienie
i spokojnie wrócić za tydzień po odbiór towaru, który czekał już na
nich opakowany w ładny papier i włożony w firmową torbę. Wszyscy byli
szczęśliwi, do Sama zaś przychodziło mnóstwo listów z gratulacjami i
życzeniami dalszych sukcesów. Ludzie mijając go na ulicy uśmiechali
się, ściskali mu dłoń i mówili OK Sam, super Sam. Samowi podobała się
ta życzliwość ludzi, a że sklep miał obroty oszałamiające jego fortuna
rosła w oka mgnieniu. Sam nie próżnował. Otwierał sklepy w całych Stanach.
Nazwał je po prostu SUPERSAM. Był to strzał w dziesiątkę. SUPERSAMY
opanowały cały glob. Tak oto przedstawia się historia SUPERSAMÓW, które
jak sądzę możecie dojrzeć wychylając się przez okno ze swych domów,
w jakimkolwiek zakątku świata byście nie mieszkali.
Z Battle Creek w Michigan, USA
Dla czytelników Mleka
Wasz na cztery czwartek
Grześ Milley
powrót
|